Urodziny Jarka c.d.


3 stycznia 2021 r. - okolice Łodzi

(relacja)

relacje z innych imprez


powrót


Początek roku to dobry moment by rozliczyć się z zaległościami. Na początek postanawiam wrócić do imienin Jarka i "dokończyć" zapoczątkowaną wtedy wirtualną trasę zaprojektowaną przez jubilata. Podczas oficjalnych zmagań zaliczyliśmy (jadąc z Piotrkiem) 77 ze 102 punktów kontrolnych co oznacza, że teraz do zaliczenia pozostało ich tylko 25. Punktów jest mniej co nie oznacza, że będzie łatwiej a trasa będzie proporcjonalnie krótsza.

Chociaż punkt startowy został przesunięty ja z powodu niemania odpowiedniego telefonu i tak nie mogę zainstalować sobie wspomagającej aplikacji. Brak aplikacji ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony będąc na terenie na którym znajduje się punkt np. brzeg stawu nie będę musiał szukać punktu identyfikowanego przez telefon a fotkę będę mógł z dowolnego miejsca. Z drugiej, kiedy znajdę się w nieprecyzyjnie zdefiniowanym miejscu, np. drzewo przy drodze, nie będę mógl w bezdyskusyjny sposób stwierdzić, które to drzewo. Dla udokumentowania przejazdu i dla potrzeb tej relacjii na każdym punkcie robię zdjęcie.

Jadąc najkrótszą drogą mijam posiadłość rodziny Adamczyków i ruszam na trasę. Na początek jadę czerwonym szlakiem prosto na zachód. Punkty znajdujące się w mijanym lesie mam już zaliczone wcześniej.

Niektóre obiekty z opisów punktów widoczne są już z dalszej odległości (wiatrak) inne znajdują się tuż obok drogi lub skrzyżowania dróg (kapliczki, krzyże) czasami jednak trzeba zsiąść z roweru i zagłębić się w lesie (cmentarze).


PK71 - elektrownia wiatrowa


PK74 - kapliczka


PK27 - cmentarz ewangelicki (cokół krzyża)

Sucha zima i wiosna to najlepszy czas na jazdę gruntowymi drogami. Piaszczysty teren sprawia, że nie ma błota a nieliczne kałuże można bezpiecznie ominąć. Podobnie jest na leśnych dróżkach latem pokrytych sypkim piachem. Teraz można takie odcinki pokonać z łatwością bez zsiadania z roweru.

Skręcam w boczną drogę i mam problem czy ta jedyna w tym miejscu latarnia jest naprawdę zepsuta a może to nie jest ten obiekt [Zepsutej lampy 69 już nie ma była naprzeciwko tej ze zdjęcia]. Aplikacja rozwiązałaby ten dylemat przez krótkie "pipnięcie". Dróżka przez las, krótki odcinek suchego zaoranego pola i zatrzymuję się przed "zamczyskiem" a właściwie zamkową bramą do zabudowań miejscowego rolnika. No cóż ma facet fantazję. Zamczysko to ściema, opuszczony stary dwór jest już jak najbardziej realny.


PK62 - zepsuta lampa uliczna


PK43 - brama przed zamczyskiem


PK1 - schody przed dworem

Jadę przez tereny, które uznawałem za doskonale spenetrowane. Byłem w błędzie, co ciągle udowadnia mi Jarek pokazując kolejne ciekawe miejsca i obiekty. Na początek zatrzymuje się przy jednej z licznych śluz na rzece Ner. Znak umieszczony przed mostem zabraniający pływania był punktem kontrolnym na jednej z edycji Orientakcji. Spiętrzona woda spływa tu grubą rurą napędzając niewielką turbinę. Mijam bramę (chyba) współczesnej budowli i zagłębiam się w nieznanym lesie.


PK26 - elektrownia wodna


PK32 - pałacowa brama

Leśna droga doprowadza mnie do stawu stanowiącego punkt czerpania wody. Do czego służą umiejscowione wyjątkowo wysoko rury trudno zgadnąć. Prosta droga przez las powinna mnie doprowadzić do kolejnego punktu. W zarośniętym lesie trudno wypatrzyć charakterystyczne punkty (ścieżki). Które z drzew jest przysłowiowym dla orientalistów "drzewem w środku lasu". Jadąc z aplikacją nawet nie widząc obiektu usłyszałbym charakterystycznej "pipnięcie". Nie mam czas na namierzanie punktu. Chociaż wydaje się że jestem w odpowiednim miejscu być może zdjęcie jednego z kilku podwójnych dębów należy traktować jedynie jako zdjęcie ilustracyjne.


PK99 - dwie rury w betonie


PK65 - Podwójny dąb z bluszczem

Przede mną kilkunastokilometrowy odcinek dzielący mnie od najdalszego od miejsca startu a położonego w północno-zachodnim narożniku mapy punktu. Jadąc przez cały czas asfaltowymi drogami mijam nawet w najbliższej odległości zaliczone już pól roku wcześniej punkty. Moim sprzymierzeńcem jest lekki wiatr. Św. Florian otoczony samochodami (jest niedziela) znajduje się na placu przed tutejszym drewnianym kościółkiem. Za komuny koościół pomalowany był żółtą "sraczkowatą" farbą. Za unijne pieniążki odzyskał swój pierwotny blask.


PK10 - figura św. Floriana

Pokonuję, tym razem w przeciwnym kierunku, czyli pod wiatr kilka kilometrów asfaltowej drogi. Wiem, że dalsza gruntowa droga, wkrótce za ostatnimi zabudowaniami skończy się na łąkach. Wielokrotnie latem przedzierałem się przez te łąki docierając do asfaltowej drogi prowadzącej pomiędzy hodowlanymi stawami w miejscowości Sarnów.

Pora roku sprzyjająca jeździe gruntowymi drogami nie jest optymalna do jazdy przez łąki. To co w suchej porze jest przyjemnością teraz jest wyzwaniem, którego muszę się podjąć by zdobyć znajdujący się w stosunkowo niewielkiej odległości punkt. Na początek ryzykuję przeskok przez obetonowany przepusty nad płynącą poniżej rzeczką. Dalej jest jeszcze jakiś wąski wypełniony woda rów i kawal podmokłej łąki. W górę wzbija się duże stado wielkich ptaszydeł. Sądząc po wydawanych odgłosów jest to gęsia kolonia. Są szybsze ode mnie i na zdjęciu które chcę im zrobic widać jedynie zalaną wodą łąkę. Sprawdzoną metodą wrzucam najlżejsze przełożenie i ruszam do przodu - byle tylko nie zatrzymać się na podmokłej łące. Porządny mostek nad pokonaną wcześniej Kucinką (od nazwy pobliskiej miejscowości) jest celem tej przeprawy. Droga przechodząca przez mostek prowadzi przez łąki i groblą pomiędzy stawami prosto do mostu i asfaltowej drogi


PK18 - zakręt drogi


podmokła łąka


PK34 - mostek


PK14 - most

Po kilku mocno mglistych dniach trafiam na okienko dającej się zaakceptować pogody. Jest kilka stopni powyżej zera. Chmury w dalszym ciągu całkowicie zasłaniają niebo. Jednak zniknęły przesłaniające widok gęste mgły. Problemem będzie towarzyszący mi niemal przez cały czas powrotu do domu przeciwny wiatr. Dwa niezbyt szczęśliwie pozostawione wcześniej punkty sprawiają, że muszę je zaliczyć i wrócić tą samą drogą.


PK98 - przydrożny krzyż


PK59 - pompa strażacka

Zaczyna brakować czasu. Przekładam obiad na późniejszą godzinę. Po zaliczeniu punktów wracam i asfaltową drogą ruszam w kierunku Dalikowa. Kościół w centrum wsi został kilka lat temu zlicytowany za długi parafii i kupiony przez prywatną osobę. Widać, że znów wrócił do swej dawnej funkcji. Podjeżdżam do budynku, który zidentyfikowałem wcześniej przy pomocy Open street. Robię fotkę ruiny z dalszej odległości.


PK2 - południowa strona domu

Czy ktoś wie jak wygląda baza kontumacyjna? Właśnie jadę by to sprawdzić. Pierwsze podejście nieudane. Wjeżdżam we właściwą drogę ale zawracam nie docierając do obiektu. Kiedy nie znajdując innej drogi widzę popełniony mijam ruiny domu i podjeżdżam do znajdujacej się kilkadziesiąt metrów dalej hali. Treść tabliczki potwierdza, że jestem we właściwym miejscu.



PK69 - baza kontumacyjna

Po kilku kolejnych kilometrach wjeżdżam do wsi Sobień bez problemu odnajdując mogiłę na skraju lasu. Miejsce wydaje mi się dość znajome. Przypadek? Po powrocie do domu sprawdzam, że był to punkt zaznaczony na mapie Mogiły i cmentarze z I wojny światowej. Po ponad 5 latach od czasu gdy je wtedy odwiedziłem wydaje się być bardziej zadbane.


PK81 - mogiła


mogiła (2014r.)

Ponownie trafiłem na zbiorowisko blisko polożonych punktów. Dziwnie okrężną drogą przez las docieram do miejscowości Chrośno i odnajduję imponujące wielkością drzewo. Dość intuicyjnie odnajduję kolejny obiekt czyli staw. Ponieważ teren nad stawem jest zagospodarowany przez znajdującą się obok agroturystykę obstawiam, że z 90% pewnością trafiłem w odpowiednie miejsce. Kilkaset metrów dalej obok tej samej drogi znajduję cmentarne wzgórze poznane z okazji wspomnianej powyżej wycieczki po mogilach i cmentarzach z I wojny światowej. Odnalezienie porośniętych mchem nagrobnych płyt nie jest oczywiste.


PK23 - dąb na schwał


PK73 - nad stawem


PK4 - nagrobki na wzniesieniu

Do skompletowania całości i zakończenia wycieczki pozostały jeszcze 3 ominięte na początku punkty (PK22 - brzoza, PK77 - przed zielonym domkiem, PK91 - lipa wielokonarowa /7/). W planach było zaliczenie punktów i przejazd obok domu w którym mieszka jubilat. Spojrzenie na zegarek stawia te plany pod znakiem zapytania. Wybieram terminowy powrót na obiad. Wycieczkę kończę po zaliczeniu 22 punktów. Na mam 120 km (po odliczeniu dojazdu ta liczba zmniejszy się do ok.85-90). Wcześniej do zaliczenia 77 musieliśmy pokonać 135 km.

Uzupełnienie z 9.01.2020r


PK22 - brzoza

część pierwsza - Zbieranina Orient


Krzysztof Wiktorowski (wiki)
e-mail: wiki256@gmail.com

powrót